(...) Niewątpliwie mniej znany jest obecnie pewien niecodzienny rytuał dziewiętnastowieczny. Złodzieje w Niemczech i Austrii, prawdopodobnie w całej Europie, wierzyli, że zabezpieczą się przed pościgiem i wyśledzeniem, jeśli zostawią swój kał na miejscu przestępstwa, i postępowali zgodnie z tym przekonaniem. Biologiczna reakcja na panikę w przerażającej sytuacji zmieniła się w magię atropaiczną; to, co mogło się zdarzyć instynktownie, czyni się z premedytacją. Praktyka ta jest ważna ze względu na współgranie programu biologicznego, zabobonnego, choć świadomego rytuału magicznego i racjonalnej kontroli sytuacji.
Zabobon zrodził się z chwilą, gdy akt defekacji został zreinterpretowany i przypisano mu magiczną skuteczność za sprawą nieoczywistej przyczynowości. W religii greckiej bogini Hekate, którą można określić jako wcielenie paniki ogarniającej nas w mroku, jest "zjadaczką ekskrementów", borborophorba.
---
"Stwarzanie świętości: Ślady biologii we wczesnych wierzeniach religijnych", s. 71-72, Burkert Walter, Wydawnictwo Homini, Kraków 2006
sobota, 3 stycznia 2009
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Służba w milczeniu
Jadalnia znajdowała się poniżej poziomu ulicy i przez okratowane okienko widać było stopy i nogi przechodzących chodnikiem. Światło z zielonego abażuru padało prosto na biały obrus; zebrały się tu, niczym na festyn wspomnień, stare przedmioty rodzinne.
Usiedliśmy i wszyscy we troje milczeliśmy przez chwilę; wówczas wszystkie przedmioty na stole wydawały się drogocennymi formami, ulepionymi z ciszy. Zaczęły wkraczać na obrus nasze ręce; wydawały się naturalnymi mieszkańcami stołu.
Pomyślałem o życiu rąk. Wiele lat temu jakieś ręce zmusiły te przedmioty ze stołu do przybrania formy. Po długich wędrówkach przedmioty te odnalazły swoje miejsce w jakimś kredensie. Owe istoty z zastawy musiały służyć wielu rodzajom rąk. Któraś z nich nakładała jedzenie na gładkie i lśniące oblicza talerzy, inne zmuszały dzbanki do napełniania i opróżniania swojego łona, sztućce do zanurzania się w mięsie, do rozdzierania go i niesienia kawałków do ust. W końcu były też te istoty myte, wycierane i odprowadzane do swoich malutkich mieszkanek. Niektóre z nich mogły przeżyć wiele par rąk; jedne z tych rąk mogły być dla nich dobre, kochać je i napełniać wspomnieniami, ale one musiały przez cały czas służyć w milczeniu.
---
"W zaczarowanym zwierciadle: Opowiadania fantastyczne Ameryki Łacińskiej", zbiór opowiadań/nowel, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1977
Usiedliśmy i wszyscy we troje milczeliśmy przez chwilę; wówczas wszystkie przedmioty na stole wydawały się drogocennymi formami, ulepionymi z ciszy. Zaczęły wkraczać na obrus nasze ręce; wydawały się naturalnymi mieszkańcami stołu.
Pomyślałem o życiu rąk. Wiele lat temu jakieś ręce zmusiły te przedmioty ze stołu do przybrania formy. Po długich wędrówkach przedmioty te odnalazły swoje miejsce w jakimś kredensie. Owe istoty z zastawy musiały służyć wielu rodzajom rąk. Któraś z nich nakładała jedzenie na gładkie i lśniące oblicza talerzy, inne zmuszały dzbanki do napełniania i opróżniania swojego łona, sztućce do zanurzania się w mięsie, do rozdzierania go i niesienia kawałków do ust. W końcu były też te istoty myte, wycierane i odprowadzane do swoich malutkich mieszkanek. Niektóre z nich mogły przeżyć wiele par rąk; jedne z tych rąk mogły być dla nich dobre, kochać je i napełniać wspomnieniami, ale one musiały przez cały czas służyć w milczeniu.
---
"W zaczarowanym zwierciadle: Opowiadania fantastyczne Ameryki Łacińskiej", zbiór opowiadań/nowel, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1977
sobota, 4 października 2008
Terapia a moce twórcze
Raz byłem u psychiatry. Robiłem coś, co stawało się w moim życiu regułą, i pomyślałem: No cóż, powinienem pogadać z psychiatrą.
Kiedy wszedłem do gabinetu, zadałem mu pytanie: "Myśli pan, że terapia mogłaby w jakiś sposób upośledzić moje moce twórcze?" A on na to: "Cóż, muszę być z panem szczery: owszem, mogłaby". Uścisnąłem mu dłoń i wyszedłem.
---
"W pogoni za wielką rybą", David Lynch, REBIS, Poznań 2007
Kiedy wszedłem do gabinetu, zadałem mu pytanie: "Myśli pan, że terapia mogłaby w jakiś sposób upośledzić moje moce twórcze?" A on na to: "Cóż, muszę być z panem szczery: owszem, mogłaby". Uścisnąłem mu dłoń i wyszedłem.
---
"W pogoni za wielką rybą", David Lynch, REBIS, Poznań 2007
piątek, 26 września 2008
Coś za coś... ale za to wysokiej jakości!
- Mnie zawsze pasowała skromność, ale w zachodnich standardach. Jest coś za coś. Dowcip z "New Yorkera" mi się przypomina, jak ktoś się modli: "Panie Boże, o niewiele cię proszę, ale chciałbym, żeby wszystko, co mi dasz, było najwyższej jakości". To jest moje credo.
---
Juliusz Machulski w wywiadzie "Seks był wabikiem", Duży Format - Gazeta Wyborcza, 2.09.2008 r.
---
Juliusz Machulski w wywiadzie "Seks był wabikiem", Duży Format - Gazeta Wyborcza, 2.09.2008 r.
wtorek, 9 września 2008
Wszyscy jesteśmy zaprogramowani... czy nie?
Przyznając, że trudno znaleźć taki produkt czy przykład działania (nie wyglądające na wynik zaprogramowania), część najodważniejszych entuzjastów sztucznej inteligencji wysunęła twierdzenie, iż nie podobna ustalić do jakiego stopnia każda ludzka praca, włącznie z dziełem Einsteina, jest naprawdę niezaprogramowana. Mamy tu oczywiście do czynienia ze starą tezą Skinnera, że nie ma czegoś takiego, jak prawdziwie spontaniczna, nieuwarunkowana myśl lub czynność. Jest tylko dostrzegalne zachowanie (behawior), którego przesłanki mogą się wymykać naszej świadomej obserwacji, i które, kierując się właściwą nam potrzebą wiary w wolność i godność człowieka, mitologizujemy, uznając za oryginalne, tworzone w najbardziej znaczącym sensie przez nas samych, a nie przez innych.
W ujęciu Marvina Minskiego teza behawiorystów dostarcza wspaniałej okazji do pobicia krytyków sztucznej inteligencji ich własną bronią. To prawda, że komputery nigdy nie spełnią stawianych im wymogów. Nie da się udowodnić, że ich wytwory nie są, w ostatecznej instancji, wynikiem uprzedniego zaprogramowania, ale to samo można powiedzieć i o nas. Umysł człowieka to tylko zbiór "maszyn mózgowych".
---
"Miękkie ostrze: Naturalna historia i przyszłość rewolucji informacyjnej", Paul Levinson, s. 358, Warszawskie Wydawnictwo Literackie "Muza"
W ujęciu Marvina Minskiego teza behawiorystów dostarcza wspaniałej okazji do pobicia krytyków sztucznej inteligencji ich własną bronią. To prawda, że komputery nigdy nie spełnią stawianych im wymogów. Nie da się udowodnić, że ich wytwory nie są, w ostatecznej instancji, wynikiem uprzedniego zaprogramowania, ale to samo można powiedzieć i o nas. Umysł człowieka to tylko zbiór "maszyn mózgowych".
---
"Miękkie ostrze: Naturalna historia i przyszłość rewolucji informacyjnej", Paul Levinson, s. 358, Warszawskie Wydawnictwo Literackie "Muza"
niedziela, 24 sierpnia 2008
Entuzjazm a obiegowa opinia
Zgodnie z obiegową opinią entuzjazm odczuwa się, gdy osiągnie się w czymś sukces - uczucie pojawia się po fakcie. Ale (Frank) Betger odkrył prawdziwość obserwacji harwardzkiego filozofa Williama Jamesa twierdzącego, że zachowanie może stworzyć uczucie; znaczy to tyle, że możesz podekscytować się czymś, po prostu odgrywając ekscytację tą rzeczą.
W dalszej części swej książki Bettger przepowiada rozwinięcie tego, co znamy dziś jako nauki kognitywne, sugerując, że częste ćwiczenie uśmiechu wyzwala w człowieku uczucie radości i życzliwości.
---
"50 dzieł klasyki sukcesu", Tom Butler-Bowdon, s. 34, Wydawnictwo HELION, Gliwice 2008
W dalszej części swej książki Bettger przepowiada rozwinięcie tego, co znamy dziś jako nauki kognitywne, sugerując, że częste ćwiczenie uśmiechu wyzwala w człowieku uczucie radości i życzliwości.
---
"50 dzieł klasyki sukcesu", Tom Butler-Bowdon, s. 34, Wydawnictwo HELION, Gliwice 2008
środa, 30 lipca 2008
Zasady dla mniejszości
Dzisiejszy stan Żydów (...) znajomy jest dobrze. Dawniej jurysdykcja zwierzchnia nad nimi do zarządu duchownego, nie wiem dlaczego, należała. Synody diecezjalne stanowiły przepisy zachowania się, życia i zewnętrznych stosunków z otaczającymi ich ludźmi innych wyznań, mianowicie katolickiego. Nadzwyczajna nietolerancja, okazuje się w tych wszystkich ustawach. Tak na przykład synod łucki 1726 roku zaledwie im dozwala stare synagogi naprawiać, a nowych wznosić, mianowicie murowanych, wyższych i obszerniejszych, surowie zabrania. W jednym mieście jedną tylko bożnicę przepisuje, nakazuje dla rozróżnienia odrębny ubiór od chrześcijan (żółte czapki i strój ogołocony z ozdób i klejnotów), zabrania pokazywać się na ulicach w czasie Wielkiego Tygodnia; procesji; drzwi i okna domów, gdy katolicy uroczyście z Najświętszym Sakramentem przechodzą, przykazuje zamykać; na odgłos dzwonka do domów uciekać i kryć się. (...)
Tenże jeszcze synod, o którymeśmy mówili, zabrania obcować i mieszkać chrześcijanom z Żydami, jeść z nimi, najmować się im za stróżów do mogiłek, w święta, jak jest zwyczaj, świece im ucierać i zapalać, za hamana im służyć, jeść ich azyla, do łaźni z nimi uczęszczać itd. (...)
Takie srogie były ustawy na papierze, czytamy je nie tylko tu, lecz wszędzie, jednakże nie wszystkie one przychodziły do skutku i chociaż gdzieniegdzie uciskano Żydów, nigdzie się oni uskarżać nie mogli na zupełnie ścisłe wykonywanie urządzeń dla nich postanowionych (...) pieniądz wydarty chłopu opłacał panów i możnych i kupował im swobody, których prawo dać nie mogło.
---
"Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy", Józef Ignacy Kraszewski, s. 50, Warszawa 1985 (wydanie pierwsze z 1840 r.)
Tenże jeszcze synod, o którymeśmy mówili, zabrania obcować i mieszkać chrześcijanom z Żydami, jeść z nimi, najmować się im za stróżów do mogiłek, w święta, jak jest zwyczaj, świece im ucierać i zapalać, za hamana im służyć, jeść ich azyla, do łaźni z nimi uczęszczać itd. (...)
Takie srogie były ustawy na papierze, czytamy je nie tylko tu, lecz wszędzie, jednakże nie wszystkie one przychodziły do skutku i chociaż gdzieniegdzie uciskano Żydów, nigdzie się oni uskarżać nie mogli na zupełnie ścisłe wykonywanie urządzeń dla nich postanowionych (...) pieniądz wydarty chłopu opłacał panów i możnych i kupował im swobody, których prawo dać nie mogło.
---
"Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy", Józef Ignacy Kraszewski, s. 50, Warszawa 1985 (wydanie pierwsze z 1840 r.)
Pełna zgodność z prawem
Farmakolodzy nie mają wątpliwości - stosowanie tych środków może być groźne dla zdrowia, w skrajnych przypadkach - dla życia. To dlatego, że wiele składników wykorzystywanych do produkcji dopalaczy wywołuje takie same efekty jak w przypadku narkotyków. Tymczasem produkty reklamowane są jako środki poprawiające nastrój lub koncentrację. W praktyce wiele z nich może wywoływać stany niepohamowanej euforii i silne halucynacje. (...)
- W Wielkiej Brytanii nasze sklepy istnieją od pięciu lat, a produkty sprzedają się wręcz fantastycznie - mówi kierownik polskiego oddziału firmy, który nie zgadza się na publikowanie nazwiska. - Działamy legalnie. Jeśli jakakolwiek substancja zostanie zabroniona, natychmiast wycofamy produkt, który ją zawiera. Jej odpowiednik powstanie w laboratoriach już na drugi dzień.
---
"Halucynogeny na sklepowych półkach", Gazeta Wyborcza - wydanie internetowe, 30.07.2008 r.
- W Wielkiej Brytanii nasze sklepy istnieją od pięciu lat, a produkty sprzedają się wręcz fantastycznie - mówi kierownik polskiego oddziału firmy, który nie zgadza się na publikowanie nazwiska. - Działamy legalnie. Jeśli jakakolwiek substancja zostanie zabroniona, natychmiast wycofamy produkt, który ją zawiera. Jej odpowiednik powstanie w laboratoriach już na drugi dzień.
---
"Halucynogeny na sklepowych półkach", Gazeta Wyborcza - wydanie internetowe, 30.07.2008 r.
czwartek, 17 lipca 2008
Chce wszystko naprawić...
Człowiek na dworcu
który mówi
nie wiem po co tu przyszedłem
aż po wielu latach
albo po czymś takim
jak młodość albo miłość
z ręką na gardle
chce wszystko naprawić
i poprawia krawat
---
Jerzy Skolimowski
który mówi
nie wiem po co tu przyszedłem
aż po wielu latach
albo po czymś takim
jak młodość albo miłość
z ręką na gardle
chce wszystko naprawić
i poprawia krawat
---
Jerzy Skolimowski
sobota, 21 czerwca 2008
Ból i ekstaza a droga do Boga
Około połowy XIII wieku Italia ogarnięta sporem pomiędzy gwelfami a gibelinami przeżyła istną epidemię biczowników, zwanych z łacińska flagellantami. W Rzymie i w Perugii za poduszczeniem dominikanina Reinera odbywały się procesje flagellantów, którzy bez względu na płeć obnażali się i nawzajem biczowali aż do krwi. W końcu zaczęło przy tej okazji dochodzi do kolektywnych napadów histerii, przeradzającej się w orgie, tak że musiały interweniować najwyższe władze kościelne.
W następnym wieku przez całą Europę przetoczyła się epidemia dżumy, prowokując ponowny rozkwit sekt biczowników, zwłaszcza w Niemczech. Władca Francji, Filip VI, rozkazał zamknąć granice kraju, a niemieccy książęta i biskupi połączyli siły do walki z fanatykami, którzy głosili zalety "chrztu krwią" i burzyli się przeciwko władcom feudalnym. Przeciwko ideałom biczowników wypowiedział się Jan Gerson, a papież Klemens VI ich potępił. Zainteresowała się nimi też Inkwizycja, czego skutkiem było skazanie wielu heretyków na śmierć przez spalenie.
Następne stosy zapłonęły w 1414 roku w Turyngii i Dolnej Saksonii dla ok. stu sekciarzy, którym przewodził niejaki Konrad twierdzący, że papież i biskupi utracili prawo do sprawowania swoich urzędów oraz że sakramenty nie mają żadnego znaczenia, a tylko chrzest krwią, otrzymany za sprawą flagellacji, może zapewnić zbawienie grzesznikom.
---
"Słownik herezji w Kościele katolickim", Herve Masson, s. 90, Książnica, Katowice 2007
W następnym wieku przez całą Europę przetoczyła się epidemia dżumy, prowokując ponowny rozkwit sekt biczowników, zwłaszcza w Niemczech. Władca Francji, Filip VI, rozkazał zamknąć granice kraju, a niemieccy książęta i biskupi połączyli siły do walki z fanatykami, którzy głosili zalety "chrztu krwią" i burzyli się przeciwko władcom feudalnym. Przeciwko ideałom biczowników wypowiedział się Jan Gerson, a papież Klemens VI ich potępił. Zainteresowała się nimi też Inkwizycja, czego skutkiem było skazanie wielu heretyków na śmierć przez spalenie.
Następne stosy zapłonęły w 1414 roku w Turyngii i Dolnej Saksonii dla ok. stu sekciarzy, którym przewodził niejaki Konrad twierdzący, że papież i biskupi utracili prawo do sprawowania swoich urzędów oraz że sakramenty nie mają żadnego znaczenia, a tylko chrzest krwią, otrzymany za sprawą flagellacji, może zapewnić zbawienie grzesznikom.
---
"Słownik herezji w Kościele katolickim", Herve Masson, s. 90, Książnica, Katowice 2007
Subskrybuj:
Posty (Atom)
