Ameryka zatrzymała się w rozwoju. Nie potrafimy oszczędzać. Nasz system ochrony zdrowia pochłania za dużo pieniędzy. Nasze budynki ciągle trzeba dogrzewać albo chłodzić, bo zbudowano je w przestarzałych technologiach. Nasze samochody zużywają za dużo paliwa, a przy tym w Ameryce dla samochodu nie ma alternatywy, podczas gdy Europa rozwija kolej dużych prędkości, komunikację miejską, ścieżki rowerowe, no i wspaniałe deptaki dla pieszych.
Jak wielkim europejskim skarbem jest sama możliwość wybrania się na przyjemny spacer po miejskiej promenadzie! Wielu Amerykanów nie ma takiej możliwości, u nas często drogi buduje się bez chodników.
---
"Dlaczego w Europie żyje się lepiej niż w Stanach Zjednoczonych", Steven Hill, Gazeta Wyborcza, 23.04.2011 r.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stary. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 kwietnia 2011
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Służba w milczeniu
Jadalnia znajdowała się poniżej poziomu ulicy i przez okratowane okienko widać było stopy i nogi przechodzących chodnikiem. Światło z zielonego abażuru padało prosto na biały obrus; zebrały się tu, niczym na festyn wspomnień, stare przedmioty rodzinne.
Usiedliśmy i wszyscy we troje milczeliśmy przez chwilę; wówczas wszystkie przedmioty na stole wydawały się drogocennymi formami, ulepionymi z ciszy. Zaczęły wkraczać na obrus nasze ręce; wydawały się naturalnymi mieszkańcami stołu.
Pomyślałem o życiu rąk. Wiele lat temu jakieś ręce zmusiły te przedmioty ze stołu do przybrania formy. Po długich wędrówkach przedmioty te odnalazły swoje miejsce w jakimś kredensie. Owe istoty z zastawy musiały służyć wielu rodzajom rąk. Któraś z nich nakładała jedzenie na gładkie i lśniące oblicza talerzy, inne zmuszały dzbanki do napełniania i opróżniania swojego łona, sztućce do zanurzania się w mięsie, do rozdzierania go i niesienia kawałków do ust. W końcu były też te istoty myte, wycierane i odprowadzane do swoich malutkich mieszkanek. Niektóre z nich mogły przeżyć wiele par rąk; jedne z tych rąk mogły być dla nich dobre, kochać je i napełniać wspomnieniami, ale one musiały przez cały czas służyć w milczeniu.
---
"W zaczarowanym zwierciadle: Opowiadania fantastyczne Ameryki Łacińskiej", zbiór opowiadań/nowel, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1977
Usiedliśmy i wszyscy we troje milczeliśmy przez chwilę; wówczas wszystkie przedmioty na stole wydawały się drogocennymi formami, ulepionymi z ciszy. Zaczęły wkraczać na obrus nasze ręce; wydawały się naturalnymi mieszkańcami stołu.
Pomyślałem o życiu rąk. Wiele lat temu jakieś ręce zmusiły te przedmioty ze stołu do przybrania formy. Po długich wędrówkach przedmioty te odnalazły swoje miejsce w jakimś kredensie. Owe istoty z zastawy musiały służyć wielu rodzajom rąk. Któraś z nich nakładała jedzenie na gładkie i lśniące oblicza talerzy, inne zmuszały dzbanki do napełniania i opróżniania swojego łona, sztućce do zanurzania się w mięsie, do rozdzierania go i niesienia kawałków do ust. W końcu były też te istoty myte, wycierane i odprowadzane do swoich malutkich mieszkanek. Niektóre z nich mogły przeżyć wiele par rąk; jedne z tych rąk mogły być dla nich dobre, kochać je i napełniać wspomnieniami, ale one musiały przez cały czas służyć w milczeniu.
---
"W zaczarowanym zwierciadle: Opowiadania fantastyczne Ameryki Łacińskiej", zbiór opowiadań/nowel, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1977
Subskrybuj:
Posty (Atom)
